ZSME Żywiec

Klasa 1dT właśnie wróciła z dwudniowej wyprawy w Tatry. Była to prawdziwa przygoda i jednocześnie wielka niewiadoma – jeszcze przed wyjazdem prognozy pogody były fatalne i do końca zastanawialiśmy się, czy w ogóle uda nam się zobaczyć góry. Mimo to postanowiliśmy zaryzykować. Zaopatrzeni w peleryny przeciwdeszczowe i zaklinając pogodę wyruszyliśmy na szlak z naszym charyzmatycznym przewodnikiem, Przemysławem Sobczykiem.

Pierwszego dnia przeszliśmy Doliną Kościeliską. Ci, którzy liczyli na schronienie przed deszczem w Jaskini Mroźnej, szybko przekonali się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Woda lała się ze skał, na chodnikach miejscami sięgała kostek, a przeciskanie się na czworakach przez najwęższe korytarze było nie lada wyzwaniem. Z jaskini wyszliśmy przemoczeni, ubrudzeni, ale przede wszystkim bardzo zadowoleni i bogatsi o niezapomniane wspomnienia.

Kolejną atrakcją, z której nie zrezygnowaliśmy mimo niesprzyjającej pogody, była wędrówka przez Wąwóz Kraków oraz wspinaczka po mokrych skałach i łańcuchach do Smoczej Jamy. Na tym etapie nikt już nie przejmował się błotem na butach czy mokrym ubraniem – liczyła się przygoda. Ostatecznie, już bez deszczu, dotarliśmy na Halę Ornak, gdzie mogliśmy chwilę odpocząć.

Wieczór spędziliśmy w klimatycznym pensjonacie Państwa Gąsieniców w Kościelisku. Było ognisko z pieczeniem kiełbasek, a dzień zakończyliśmy wspólnym kibicowaniem reprezentacji Meksyku. Jesteśmy przekonani, że to właśnie dzięki gorącemu dopingowi uczniów 1dT drużyna odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju!

Drugi dzień przywitał nas znacznie lepszą pogodą i dał nadzieję na wysokogórskie widoki. Wykorzystując pogodowe okienko, wyruszyliśmy z Kuźnic. Po około dwóch i pół godzinach podejścia dotarliśmy na Halę Gąsienicową, skąd mogliśmy podziwiać w pełnej krasie panoramę Tatr. Następnie doszliśmy nad malowniczy Czarny Staw Gąsienicowy, a wycieczkę zakończyliśmy ostatnim wspólnym posiłkiem w słynnym schronisku Murowaniec.

Były to dwa niezwykle intensywne dni. Wróciliśmy zmęczeni, z obtartymi piętami i obolałymi mięśniami, ale przede wszystkim bogatsi o niezapomniane przeżycia. Piękne widoki, odrobina adrenaliny, pokonywanie własnych słabości, wzajemne wsparcie, zacieśnianie przyjaźni i integracja klasy sprawiły, że ten wyjazd na długo pozostanie w naszej pamięci. Wielu z nas już dziś deklaruje, że z przyjemnością wróci jeszcze w Tatry.

Przez cały wyjazd nad bezpieczeństwem oraz organizacją  czuwały wychowawczyni klasy Alicja Goliszewska oraz niezastąpiona pani Joanna Czerwieniec-Bąk.

Ułatwienia dostępu